Czysta Przestrzeń




Neony odbijały się w mokrych chodnikach, rozciągnięte w kałużach jak rozmazane rany. Nad ulicami wisiała cienka warstwa chemicznego smogu, który nigdy całkowicie nie opadał. Powietrze miało smak spalonego plastiku i metaliczną gorycz recyklingowanego tlenu. Yuko biegła, czując, jak zimny deszcz przenika przez podarte warstwy kurtki. Proteza lewej nogi szarpała przy każdym kroku. Oprogramowanie stabilizujące nie nadążało za napięciem mięśni, a w stawie co kilka sekund pojawiał się ostry impuls bólu. Za nią dron patrolowy wył ponad dachami. Jego reflektory przeczesywały wąskie uliczki, zatrzymywały się na oknach, kontenerach i bramach, po czym przesuwały dalej. Prisma szukała jej tak, jak organizm szuka infekcji. Dla systemu Yuko właśnie nią była. Skręciła za róg i niemal upadła, gdy metalowa stopa zahaczyła o przewód wystający z nawierzchni. Oparła się dłonią o ścianę i zacisnęła zęby. Optyczne implanty zamigotały chłodnym błękitem, skanując otoczenie. Ulica była pusta. Pod zadaszeniem stał zardzewiały automat sprzedający proteinowy proszek, a obok leżała rozbita maszyna do recyklingu, z której wnętrza zwisały czarne przewody. Wtedy zobaczyła znak. Trzy okręgi, wyryte na ścianie jeden wewnątrz drugiego. Symbol Czystej Przestrzeni. Farba była stara i miejscami starta, ale układ linii zgadzał się z tym, który dostała od pośrednika. Yuko przesunęła dłońmi po betonowej powierzchni. Palce miała pokryte smarem i krwią. Po chwili natrafiła na chłodną płytkę ukrytą pod warstwą tynku. Klawiatura rozświetliła się słabym zielonym światłem. Wpisała kod. Drzwi otworzyły się z cichym sykiem, uwalniając ciężkie powietrze starej wentylacji. Yuko wślizgnęła się do środka. Zamek zamknął się za nią w chwili, gdy snop światła drona przesunął się po końcu ulicy. Przez moment stała nieruchomo w ciemności. Nad wejściem zapaliła się pojedyncza lampa, a potem kolejne, prowadząc w dół wąskimi schodami. Zeszła ostrożnie, opierając dłoń o wilgotną ścianę. Każdy krok protezy wywoływał głuche echo. Im niżej schodziła, tym bardziej zmieniał się zapach. Smog i deszcz ustępowały woni oleju, rdzy i przegrzanej izolacji. System energetyczny tego miejsca pracował nierówno. Światła migotały, jakby podziemia próbowały przypomnieć sobie, jak jeszcze funkcjonować. Na końcu schodów czekali ludzie. Było ich kilkunastu. Nie mieli widocznych interfejsów na skroniach ani świecących implantów na nadgarstkach. Ich twarze wyglądały surowo i zwyczajnie. Niektórzy mieli blizny po usuniętych portach, inni zakrywali szyje wysokimi kołnierzami. Patrzyli na Yuko bez słowa. Z tłumu wyszedł starszy mężczyzna. Głębokie blizny przecinały jego szyję, a lewe oko migotało jak uszkodzony ekran. Prawe pozostało ludzkie. – Wiesz, po co tu przyszłaś? – zapytał. Jego głos był niski i chropowaty. Yuko skinęła głową, choć nie była pewna, czy naprawdę rozumiała. Mężczyzna spojrzał na jej nogę. – Prisma już cię oznaczyła? – Trzy godziny temu. – To znaczy, że mamy mniej czasu, niż myślałaś. Wskazał terminal stojący w rogu pomieszczenia. Maszyna była stara, złożona z kilku monitorów CRT, kabli i modułów pochodzących z różnych epok. Na obudowie ktoś namalował trzy białe okręgi. Yuko podeszła bliżej. Ekrany uruchomiły się jeden po drugim. Pojawiły się na nich pliki, rejestry rozmów, obrazy z kamer i fragmenty jej życia. Zobaczyła własną twarz w metrze, na korytarzu kliniki, przed wejściem do mieszkania. Prisma przechowywała wszystko. – System nie obserwuje cię z zewnątrz – powiedział mężczyzna. – Jest w tobie. Wspomnienia, identyfikatory, wzorce reakcji. Każda decyzja zostawia ślad, a Prisma łączy te ślady w jedną osobę. – Możecie mnie usunąć? – Możemy usunąć Yuko z systemu. Spojrzała na niego. – To samo. Mężczyzna pokręcił głową. – Nie. I musisz to zrozumieć, zanim usiądziesz. Na jednym z monitorów pojawiło się zdjęcie małej dziewczynki stojącej przy kuchennym stole. Trzymała w dłoni papierowego żurawia. Obok niej siedziała kobieta o ciemnych włosach. Yuko przestała oddychać. – Moja matka – powiedziała. – Ten zapis jest powiązany z twoim profilem emocjonalnym. Takich połączeń są tysiące. Nie potrafimy odciąć systemu bez uszkodzenia części pamięci. – Jakiej części? – Nie wiemy. Yuko patrzyła na ekran. Pamiętała ten dzień. Ciepło kuchni, zapach herbaty, szelest papieru przesuwanego po stole. Pamiętała głos matki, choć nagle nie potrafiła przywołać słów, które wtedy powiedziała. – Mogę stracić wszystko? – Możesz stracić tylko kilka obrazów. Możesz zapomnieć twarz. Możesz zapomnieć, dlaczego uciekasz. Możesz też obudzić się jako ktoś, kogo sama nie rozpoznasz. Dron przeleciał gdzieś nad budynkiem. Z sufitu posypał się pył. Yuko usiadła przy terminalu. – Zrób to. Mężczyzna przyłożył przewód do portu pod jej uchem. – Kiedy zaczniemy, nie zatrzymamy procesu. – Wiem. – Nie wiesz. Yuko spojrzała jeszcze raz na zdjęcie matki. – Tym bardziej zacznij. Pierwszy impuls był zimny. Drugi przyniósł ból tak silny, że zacisnęła dłonie na krawędzi fotela. Ekrany zalały obrazy. Korytarze, twarze, głosy, wiadomości i miejsca przeskakiwały w przyspieszonym tempie. Każdy fragment jej życia pojawiał się na ułamek sekundy, a potem znikał. Zobaczyła ojca odchodzącego z mieszkania. Zobaczyła własną operację. Pierwszy dzień z metalową nogą. Twarz człowieka, którego kiedyś kochała. Próbowała zatrzymać choć jeden obraz, ale nie potrafiła. Na monitorze ponownie pojawiła się matka. Siedziała przy kuchennym stole i składała papierowego żurawia. Yuko wyciągnęła rękę, jakby mogła dotknąć ekranu. Obraz rozpadł się na białe punkty. Ból ustał. Yuko osunęła się na podłogę. Czuła chłód metalu pod policzkiem i zapach kurzu. Przez dłuższą chwilę nie wiedziała, gdzie jest. Starszy mężczyzna przykucnął obok. – Jak się nazywasz? – Yuko. – Dlaczego tu przyszłaś? Otworzyła usta, ale odpowiedź nie pojawiła się od razu. – Chciałam zniknąć. – Przed kim? Yuko spojrzała na wygaszone ekrany. – Nie pamiętam. Mężczyzna wyprostował się. – Witaj w Czystej Przestrzeni. Kilka dni później Prisma wykryła lukę. System odnalazł setki zapisów, które powinny prowadzić do jednej osoby, ale kończyły się nagle, jak przecięte przewody. Drony i patrole dotarły do budynku w Redmond, lecz podziemia były już puste. Zostały tylko rozbite terminale, zwęglone kable i trzy okręgi namalowane na ścianie. Yuko szła starym tunelem serwisowym daleko poza granicami miasta. Proteza działała coraz gorzej, a ból wracał przy każdym kroku. W kieszeni znalazła papierowego żurawia złożonego z fragmentu starej mapy. Nie wiedziała, kto go zrobił ani dlaczego trzymała go przy sobie. Obróciła go kilka razy w dłoni, po czym schowała z powrotem. Za jej plecami miasto nadal pulsowało światłem i danymi. Przed nią znajdował się ciemny tunel, którego nie było na żadnej mapie Prismy. Yuko ruszyła dalej. Po raz pierwszy system nie wiedział dokąd.


Prześlij komentarz

Nowsza Starsza