Czy sztuka potrzebuje duszy? Największy dylemat ery sztucznej inteligencji



Wyobraź sobie galerię.

Spacerujesz między obrazami. Jeden z nich zatrzymuje Cię na dłużej. Nie dlatego, że jest idealny. Dlatego, że coś w nim czujesz. Wracasz do niego jeszcze raz. I jeszcze raz. Dopiero przy wyjściu dowiadujesz się, że autor nigdy nie miał serca, nigdy nie czuł samotności, nigdy nie bał się śmierci i nigdy nikogo nie kochał. Obraz stworzyła sztuczna inteligencja. Czy właśnie przestał być sztuką?

Od tysięcy lat wierzyliśmy, że sztuka jest czymś więcej niż obrazem.

Patrząc na obraz Van Gogha, nie widzimy tylko farby. Widzimy człowieka. Jego lęki, samotność i życie. Dlatego sztuka nigdy nie była wyłącznie efektem. Była śladem czyjegoś istnienia. Każdy pędzel zostawiał nie tylko kolor. Zostawiał fragment autora.

A co, jeśli autor nigdy nie istniał?

Sztuczna inteligencja nie śni, nie tęskni, nie cierpi, nie zakochuje się. Nie zna ciszy po stracie bliskiej osoby. Nie pamięta dzieciństwa. A jednak potrafi stworzyć obraz, który porusza ludzi. To właśnie tutaj rodzi się największy paradoks. Być może emocje nie znajdują się w obrazie. Być może od początku były w nas.

Może AI nie tworzy sztuki.

Może tworzy lustra. Obraz sam w sobie niczego nie czuje. To człowiek nadaje mu znaczenie. Jedna osoba zobaczy w nim nadzieję, inna samotność, jeszcze inna własne wspomnienia. Jeżeli dzieło stworzone przez maszynę potrafi wywołać prawdziwe emocje, to gdzie właściwie rodzi się sztuka? W twórcy? Czy w odbiorcy?

Cyberpunk zadawał to pytanie na długo przed pojawieniem się AI.

Ghost in the Shell, Neuromancer, Blade Runner. To nigdy nie były historie o komputerach. To były historie o granicy. Granicy między człowiekiem i maszyną, między świadomością i programem, między pamięcią i tożsamością. Dzisiejsza sztuczna inteligencja sprawia, że te pytania przestają należeć wyłącznie do literatury. Powoli stają się częścią naszego świata.

"Podobny problem pojawia się, gdy spojrzymy na AI nie jako samodzielne zagrożenie, lecz jako narzędzie w rękach tych, którzy posiadają technologię. Pisałem o tym szerzej w tekście Dlaczego cyberpunk bardziej boi się korporacji niż sztucznej inteligencji?”.

Być może największą zmianą nie będzie to, że AI nauczy się tworzyć.

Największą zmianą będzie moment, w którym przestaniemy pytać, kto stworzył dane dzieło. Będziemy pytać wyłącznie: czy mnie porusza? Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, cała reszta nagle przestaje być oczywista.

Może więc pytanie było od początku błędne.

Nie powinniśmy pytać: czy sztuczna inteligencja potrafi tworzyć sztukę? Powinniśmy zapytać: dlaczego tak bardzo potrzebujemy wierzyć, że istnieje coś, czego maszyna nigdy nie będzie potrafiła zrobić? Być może nie bronimy sztuki. Być może bronimy własnej wyjątkowości.

Na końcu pozostaje jedno pytanie. Jeżeli pewnego dnia obraz stworzony przez sztuczną inteligencję wzruszy Cię do łez… Czy przestaniesz mu wierzyć tylko dlatego, że jego autor nigdy nie był człowiekiem?

„Być może największym dziełem sztucznej inteligencji nie będzie obraz. Będzie chwila, w której przestaniemy być pewni, czym właściwie jest człowieczeństwo.”



Prześlij komentarz

Nowsza Starsza