Pewnego dnia mogę obudzić się jako ktoś obcy

 


Nie boję się starości. Nie boję się zmarszczek. Nie boję się nawet śmierci.

Najbardziej boję się czegoś znacznie cichszego.

Boję się, że pewnego dnia usiądę w ciszy, spojrzę za siebie i zrozumiem, że przez większość życia byłem tylko pasażerem. Praca. Obowiązki. Powiadomienia. Kolejne tygodnie zlewały się w miesiące, a miesiące w lata. Nie dlatego, że ktoś mnie do tego zmusił. Dlatego, że bardzo łatwo przyzwyczaić się do życia, którego nigdy świadomie się nie wybrało.

Przez piętnaście lat pracowałem na nocnych zmianach. Wracałem do domu zmęczony, spałem i znowu szedłem do pracy. Weekend dawał chwilę oddechu, po czym wszystko zaczynało się od nowa. Przez długi czas wydawało mi się, że właśnie tak wygląda dorosłość.

Dopiero później zrozumiałem, że największym zagrożeniem nie jest ciężka praca. Największym zagrożeniem jest życie bez refleksji. Można przeżyć całe dekady, nigdy nie zadając sobie jednego prostego pytania.

Czy naprawdę żyję tak, jak chcę?

To właśnie z tej myśli narodził się Projekt 47.

Nie po to, żeby kogokolwiek uczyć. Nie po to, żeby udawać, że znalazłem odpowiedzi. Wręcz przeciwnie. Powstał dlatego, że sam wciąż ich szukam.

Każdy wpis jest dla mnie chwilą zatrzymania. Kilkoma minutami ciszy w świecie, który nieustannie domaga się naszej uwagi. To nie jest poradnik ani próba przekonania kogokolwiek do mojego sposobu patrzenia na świat. To zapis drogi człowieka, który próbuje odzyskać samego siebie.

Od lat fascynuje mnie cyberpunk. Nie dlatego, że kocham neony, futurystyczne miasta czy cybernetyczne implanty. To tylko dekoracje. Najważniejsze było zawsze coś znacznie głębszego.

Cyberpunk od początku zadawał jedno pytanie.

Co stanie się z człowiekiem, kiedy technologia zacznie rozwijać się szybciej niż jego świadomość?

Im jestem starszy, tym bardziej widzę, że nie jest to pytanie o przyszłość. To pytanie o teraźniejszość.

Żyjemy szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Mamy więcej informacji niż jakiekolwiek pokolenie przed nami. Łączymy się z ludźmi na drugim końcu świata, a odpowiedź na niemal każde pytanie znajdujemy w kilka sekund.

A mimo to coraz trudniej pobyć kilka minut samemu ze sobą.

Bez telefonu.
Bez muzyki.
Bez powiadomień.
Bez potrzeby robienia czegokolwiek.

Coraz częściej myślę, że największym luksusem naszych czasów nie są pieniądze. Nie jest nim nowa technologia. Nie jest nim nawet wolny czas.

Największym luksusem jest możliwość usłyszenia własnych myśli.

Nie wiem, dokąd zaprowadzi mnie Projekt 47. Może za rok nikt nie będzie go czytał. Może będzie tu sto osób. Może tysiąc.

To naprawdę nie ma większego znaczenia.

Znaczenie ma to, że dzięki temu projektowi coraz rzadziej mam wrażenie, że życie przecieka mi między palcami. Coraz częściej czuję, że znowu uczestniczę w swoim własnym życiu, zamiast jedynie odhaczać kolejne dni.

Nie twierdzę, że znalazłem drogę.
Codziennie uczę się stawiać następny krok.
I może właśnie o to chodzi.
Nie o to, by dojść do jakiegoś celu.
Ale o to, by nie zgubić siebie po drodze.

Jeżeli przeczytałeś ten tekst do końca, nie chcę zostawiać Ci rady.

Chcę zostawić Ci pytanie.

Kim będziesz za dziesięć lat, jeśli każdego dnia będziesz żył dokładnie tak samo jak dzisiaj?

To pytanie od kilku lat nie daje mi spokoju.

Może właśnie dlatego powstał Projekt 47.


Prześlij komentarz

Nowsza Starsza